2007 wiking-connect
wypierdalamy na biegunArchiwum dla sierpień, 2007
aurora – foo fighters
You believe there’s something else
To relieve your emptyness
And you dream about yourself
And you bleed and breath the air
And it’s on and on and on and on and on
I just kinda died for you
You just kinda stared at me
We will always have the chance
We can do this one more time
Chorus
Hell yeah, I remember aurora
Hell yeah, I remember aurora
All this time
Hell yeah, I remember aurora
Take me now
You spin the sun around
And the stars will all come out
Then we turn and come back down
Turn and come back down
Verse 2
You believe there’s somewhere else
Where it’s easier than this
And you see outside yourself
And you buy the hole you’ll fill
And it’s on and on and on and on and on
Chorus
On and on and on aurora
Wait for everyone
Wait till the last one’s done
Take me now
You spin the sun around
And the stars will all come out
Then we turn and come back down
Turn and come back down
Turn and come back down
On and on and on and on… (to fade)
times like this – foo fighters
I am a one way motorway
I’m the one that drives away
Then follows you back home
I am a street light shining
I’m a wild light blinding bright
Burning off alone
It’s times like these you learn to live again
It’s times like these you give and give again
It’s times like these you learn to love again
It’s times like these time and time again
I am a new day rising
I’m a brand new sky
To hang the stars upon tonight
I am a little divided
Do I stay or run away
And leave it all behind?
It’s times like these you learn to live again
It’s times like these you give and give again
It’s times like these you learn to love again
It’s times like these time and time again
przedwyjazdowa zamotka
Okey. Z kim jechać? Kto jeszcze może i chce się zabrać? Co by tu sprzedać i komu. A może wymienić się na coś… hehe. Co będzie potrzebne na miejscu i po drodze (chyba kurwa nic). Czuje się jakbym pakował się na tamten świat. Przecież to podwalone. Koncepcja “pakowania się na tamten świat” jest przynajmniej w dużej części zryta. No cóż. Nieważne. Nie ważne. Nie ważne. Ważne jest to że statek powoli rusza. Ważne jest że statek powoli odbija od brzegu. To jest ważne. A cała reszta spraw. No cóż. Co tu dużo nie mówić… ona cała znika jak tylko lekko zmrużysz oczy.
Pewność kontra brak pewności
Czym jest pewność w życiu? Czym jest stabilność? Czy mniej ugruntowana postawa życiowa? Czym jest jej brak? Co jest ciekawsze? Wiedzieć co się stanie jutro? Czy też nie wiedzieć tego? Oto jest pytanie nużące filozofów. Z jednej strony nikt z nas nie wie co się może i co się ma stanć jutro. Z drugiej strony. Ja wiem że można albo “strukturę pędzić szybciej” albo “wolniej i spokojniej się prowadzić”. No cóż. Hehe. Nie ma rady. Jedno jest pewne. Ja nie lubię planować. Jak ja nie lubię czegokolwiek planować. A tu jednak trzeba planować. Trzeba, trzeba, trzeba. Ktoś i coś mi mówi – ej. Koleś – bez planu nie ma niczego. I to jest prawda. Bez planu nie ma niczego. Planujmy zatem, zarzucam kotwicę wyobraźni – następnie realizuje zamierzenia. Wszystko jest takie proste. Wszystko jest 100 razy bardziej proste, kiedy maszyna ruszy. Haha!
Akcja albo pieczenie tortu? (to jest albo jestem w akcji – albo piekę tort). Codziennie na kutrze albo codziennie w kopalni.
Kto co woli? Madzia jeszcze dzisiaj piecze tort dla taty, bo tata jutro ma urodziny. Jak by na to nie patrzeć – najpiękniejszym prezentem jaki córka może zrobić ojcu jest spierdolić z domu – w jego urodziny. On będzie się martwił o nią, ale tak naprawdę będzie z niej dumny. No i z tego, że zdupcyła z takim gościem jak ja. Mam tylko jedno pytanie. Co ja sam mam o tym wszystkim myśleć? Skoro ja nigdy nie wiem co ja mam o tym myśleć? No nie? Hehe. No cóż. Ja tak już mam. Ten typ tak ma. I nikt mnie nie przekona że jest inaczej. Że jest inaczej niż ja to tutaj teraz piszę, nakreślam, wykreślam – tworzę, niszczę – bawię się! J Tak? Upewniaj mnie że tak, bo często zapominam! Hehe.
autostop dalej hop
Autostop Jest to powszechnie znany i bardzo lubiany sposób podróżowna tu i tam, tam i powrotem – tam i na gapę. Na gapę i powrotem. Trochę dalej, trochę bliżej, trochę w bok i znowu powrotem. Czasami jednak wracamy. Czasami jednak jedziemy dalej. Czasami jednak nie wiemy gdzie pojechać. I wtedy zaczyna się prawdziwy auto-stop. Najlepiej się jeździ z domu… z tapczana. Zamykam oczy i jestem wszędzie gdzie tylko chcę być. Nikt i nic nie jest mnie w stanie powstrzymać. Co najwyżej klawiatura, która w każdej chwili może się po prostu zwyczajnie zjebać. I klops. W akcji W akcji fajnie być. Jestem redaktorem naczelnym swojego małego ruchomego wydawnictwa – dookoła świata. W najgłębsze krzaki czegokolwiek. Pomaga mi Madzia. Madzia jest sekretarką. Notuje wszystko co trzeba. Notuje to co widzę. I ile komarów jest w tych krzakach które trzeba będzie ominąć. Gdzie jest najbliższy sklep i ile kilometrów jest do najbliższego niedźwiedzia. Tak. To wszystko są bardzo ważne informacje. Szczególnie ta ostatnia jak się jest na biegunie. Dlaczego większość ludzi nie wybiera północy? Tylko ciepłe kraje. Ha! Otóż dlatego, że nie wiedzą tego co jest najfajniejsze na północy. Nie wiedz. Nie wiedzą. Nie wiedzą. Myślą… że jak jest upał to jest fajnie. A to właśnie jest fajnie jak jest minus 100. No nie? Tak? Tak? Tak? Nie nie nie. Cholera. Jest tak zimno, że przestaję myśleć o wszystkim innym. Co to ja jestem sopel jakiś? Czy ja jestem soplem? Czy ja jestem krą? Czy ja jestem kawałkiem lodu? Fuck! Minus sto! Co za misja? Jak to jaka? Ubieram rękawiczki i wkraczam do akcji. Wkraczam do akcji w ciepłym szaliku i goglach. I możemy pędzić na sam koniec bieguna polarnego. Czekaj tylko zaczerpnę świeżego powietrza w płucka. Wszyscy ludzie północy! Zbierzcie się dziadki i słuchajcie Papy. Papa mróz. Nie Papa upał, tylko papa mróz. No nie. W Afryce jest ogień, a na biegunie jest lód. Lód. Lód. Lód. Jest zimno. Jest zimno. Jest zimno. Po wodą też jest zimno. Tylko jak jest zimno możemy się rozwijać. Pojemność płucek się zwiększa. Mało tego = wytwarza się niezbędna amplituda. Amplituda. Amplituda. To jest różnica temperatur pomiędzy pomiędzy temperaturą powietrza, a temperaturą wdychanego powietrza. Im chłodniej tym większa energia się robi. Większa energia się krzesa. Większa energia do naszego użytku. Do naszego wykorzystania. No nie? Prosta sprawa. Po prostu bardzo dobrze jest oddychać mroźnym powietrzem.
??
No i to jest oczywiście test alajnowania. To jest wstawiania foteki tego właśnie formatu i pisania czegoś tak żeby bła align. Nie wiem. Właśnie się obudziłem i nie mam za bardzo co napisać. Za bardzo to w sumie wszystko w porządku. Poszedłem spać o 3 w nocy a teraz jest 10. Rano. Czas rozpocząć nowy dzień. Czas iść do fryzjera i sie kurwa otolić.
lukasz nie chce jechać na biegun
Ziom – svalbard to taka wyspa na górze róże do mołdawi powiadasz co? – do mołdawi kurwa? CO DO MOŁDAWI? a co w tej mołdawi jest? takiego fajnego – (sprawdzę na wikipedia!) – ty łukasz Blog to jest fajna sprawa. Masz swojego bloga??? Hę???
trochę mi się plany rozdupcja – planuje coś, ale zaraz potem zastanawiam sie – może coś innego – uż miałem jechać do dubaju – (to jest na rok do egiptu uczyć sie języka) ale potrzeby jest kurwa paszport – a przecież nie pójdę do urzędu no nie…
no to se myślę – gdzie by tu wyjebać – bez paszportu – i już prawie jestem spakowany – zima polarna wzywa – wkurwiłem się – niech mnie tam chuj strzeli w jakieś kopalni kurwa – nie będe udawa szczęśliwego i rozentuzjazmowanego turysty na wakacjach > madzia jest tak ustawiona, że na dniach przyjeżdza do mnie po mnie – no i gdzie se pojedziemy to się już zobaczy… (to jest plan jest – najważniejsze, że plan jest!)
jadę tam na połnoc dostać ostro po piździe – ma być kurwa taki mróz – że o niczym innym nie chce mi się myśleć – tylko o tym – “o kurwa za chwilę zamarznę”. Po drodzę będę malował słowem obraz i wrzucał go na bloga. tam na tym blogu jest 3 proroków i barbi – looknij na to!
niech żyje mróz, lód i sople lodowe – lodowate powietrze i 1200 km do bieguna północnego – niedźwiedzie polarne nie oszukują! ciekawe o czym myślą pingwiny jak sobie tak dreptają… cyk, cyk, cyk, cyk… (te a jak już nawijam do ciebie – to miałem cię ojebać – za to, że raz rzuciłeś mną z 10 piętra kurwa mać! – ledwo co sie pozbierałem! Czekaj jak cię nawiędzę z niedźwiedziami z bieguna – to dostaniesz taki wpierdol ;-p że kurwa czołgi ci nie pomogą. No chyba, że przeciągniesz na swoją stronę specjalistów ze STREFA-51, koło Las Vegas). No cóż… no to ja trzymam się planu. Jak plaowałem – wbijam na biegun i tam się zapadam w zamroczenie alkoholowe na jakiś rok, dwa… Między czasie buduje iglo i uczę się spać nago na lodzie. Jak już będe ustawiony, to wyślę bociana z listem – i zaproszeniem. Dojechać na biegun jest łątwo. Wystarczy kierować się na Św. Mikołaja i jego ekipę - jak pakują prezenty… A tak w ogóle to wiesz – ja tam otwieram nowe polskie osiedle – dla byłych narkomanów. I w ogóle kampania reklamowa w całej polsce się kroji. Nie zdziw się jak za niedługo w TV usłyszysz o BIEGUNIE POŁNOCNYM i tym, że ZAPRASZAMY WSZYSTKICH! – Apropo – wiesz, że RUSCY zasadzili kloca i flagę pod bieguniem? No to już wiesz. I to niedawno! I Arnold Szwarceneger święcił ten lud – ale to dawno, bo na początku roku. Który to mamy dzisiaj rok? 2007
kilka herbat dla eskimosa
Herbata eskimosa. Jak wiadomo ten cudowny napój, znany jest nie od dziś nie tylko w chinach. Okazało się, że herbata przyszła “do nas” nie skąd inąd tylko z bieguna północnego. Tam właśnie pierwsi eskimosi moczyli w roztopionym śniegu, zaschnięte kupy reniferów i… może to się wydawać dziwne jak chuj, rozkoszowali się tym napojem.
Gdy pierwszy raz została ona zaprezentowana Żółtemu Cesarzowi chin – którym kiedyś byłem ja sam – tak, tak dobrze pamiętam – jak dzić. Powieziałem… to jest powiedział on: a co to kurwa za chujoza? Wypierdalać z tym dziadostwem, kurwa! Następnie cesarz kazał dla przykładu ściąć kilka głów, żeby odreagować.
Tak więc fakt iż herbata jest święta, jest tylko i wyłącznie brudnym mitem wykożystystywanym dla oszukiwania mas, przez brudne i oszukańcze media. W ogóle bowiem nie istnieje coś takiego jak dobro i złow. Wszystko jest takie samo. Zatem herbata również.
Zanim herbata zyskał formę dzisiejszą, weseli jajcarze z pracowni chemicznej dodawali do niej wszystkiego kurwa. Obserwując miny pijących ją ludzi, saśmiewali się tak bardzo jak tylko mogli. O! Ta jest malinowa! Hmm… a ta jest jeszcze pyszniejsza… – mówili ankietowani.
…i nie wiedzieli, że naszych dwóch wesołych dowcipkomanów, melają do każdego kubka czy to cynowego, czy to odlanego z bronzu. Sekret bowiem polega na tym, że nie co tylko w czym ci podają. Tak więc złoty kubek to jest najważniejsza sprawa!
Do ogrodu zoologicznego pewnego razu wszedł całlkiem spory pawian i zaczął się rozglądać na boki. Równocześnie wystraszył większość ludzi którzy powiedzieli: “O KURWA! Małpiszon spierdolił…” – i w nogi. Pawian popierdolił i poszedł się przyglądać małpom.
Spodobała mu się taka jedna w klatce. No to ją rozpierdolił i ją porwał. Pokazał jej prawdziwą dżunglę no i wschodzy i zachody słońca na safarii. Następnie nakręcił z nią czeski film o małpie Safarii, z którego później popierdalał do później starości.
W tym samym czasie pewien dziad prowadził swojego wielbłąda. Wielbłąd był stary, ale jeszcze dawał radę. W garbach nagromadzone miał wodę i daktyle. Skąd się daktyle biorą w garbie wielbłąda? Tego nie wiedzał nikt, nawet stary dziad.
Na to dziad wsoczył tyłem na wielbłąda i czym prędzej zaczął go batem popędzać. Zajechany wielbłąd w końcu zarył pyskiem w piasek, a dziad zwinnie jak puma zesoczył na kamyk i zadumał się w rozmyślaniach. Na horyzoncie pojawiła się papuga.
Razu pewniego zaczepił go przechodzący Beduin. Co tam? – zapytał. A nic dziękuję, wszystko dobrze – odpowiedział dziad. Wielbłąd spierdolił? – odparł Beduin. – Tak ale przyleciała papuga – odburknął czarny charakter.
Toczący się daktyl potoczył sie w dal ku straganom. Zauważyła to przekupa która nie przywiązała do tego żadnej wagi. Setki razy widziała jak daktyle się toczą w dal po piasku, więc dlaczego ten raz miałby być lepszy niż poprzednie. A turysta by się zachwycił.
Dzika puma gotowała się do skoku. Miała za zadanie wydrapać oczy konduktorowi. Wszyscy patrzyli się na niego jak na popierdolonego, ale on był TAK popierdolony, że zupełnie sobie z tego nic nie robił. Po prostu robił swoje.
Zauważyła to ona i od razu stwierdziła, ze da mu dupy. Nie jak innym za pieniadze. Jemu da za darmo. Niestety on przestał chcieć, bo bał się, że się zarazi jakimś syfem kurwa… i że mu chuj zacznie śmierdzieć. Ble. Na samą myśl żygnął se gumisiem, żeby ulżyło.
Cała jej cenna kobiecość została zeszmatławiona i zbesztana zupełnie. Nie zostało jej już nic co mogłaby by bronić i o co by mogła walczyć. Wiedza i życiowe doświadczenie przyszły jak to się zwykło mówić, automatycznie. Zupełnie tak jak przepowiedziała babka.
Pies z Newer Ending Story, przysiadł na gałęzi. Ale był taki ciężki, że wszystko się pod nim złamało. Trach i upadł na głowę staremu dziadowi który właśnie prowadził wielbłąda. Na szczęście nic takiego się nie stało i wielbłąd mógł zaryć pyskiem w piach.
Pies z Newer Ending Story uniósł się więc w powietrze i poleciał do Afryki szukać zgnitych Bananów i toczących się między straganami daktyli, na które nikt prócz turystów nie zwraca uwagi. Zastanawiał się – dlaczego stare kuchary też nie zwracają na to uwagi.
co się gapisz? na różową choinkę
Kolorowa forma. Kolorowe sny. Kolorowe pomysły. Przeglądałem te szablony. Kurde. Jeszcze tylko jeden taki mi się inny podobał – taki z “choinką”, a tak to inne są chujowe. Mają być gwiazdki, albo cukierki, albo na różowo, albo na ładnie zielono – a jak nie jest tak to be… Fe… fuj… i ble. Ciekawe co Madzia powie – jak to zobaczy? Kurde bele. Coś jej dzisiaj nie ma. Pewnie pojechała “do miasta” na zakupy. No cóż. Siedzę naprzeciw tego swojego pierdolonego komputera. Oj gdybym miał radło to bym już niejedno pole zaorał. Zamiast siedzieć na IRC. I się wygłupiać. Bo ja się wiecznie wygłupiam, no nie. Taki ze mnie wygłupiasz się. Aha a teraz kilka słówek odnośnie tytułu. “Nigdy nie zaufam chujowi w samochodzie”. Skąd się w ogóle bierze takie myślenie w mojej głowie. Ano z prostych względów. Z prostych, ale z bardzo tajemniczych i osobistych. Bo taki chujek tylko siedzi w tym samochodzie i kuka kurwa. Ile razy przechodziłem obok takiego. Albo jeszcze lepiej. Nie siedzi w samochodzie i kuka, tylko przelatuje helikopterem co gorsze. Lata ci cały szczęśliwy nad głową i cieszy się, że ma co robić. Bo bez ciebie, on nie ma robić co. Ty kręcisz tym światem tak? Tak! Tak! Tak! A jaka będzie dla nas za to wszystko nagroda? Kolejny język który poznam sam, kolejny kraj który zwiedzę? Gdzie jest meta? (Próżno szukać mety na “pasie startowym”. Na “pasie startowym” na którym mamy tylko się dobrze rozpędzić. Dobrze rozpędzić i w kosmos! Nie trać horyzontu zdarzeń, nawet po zachodzie! Zawsze dobrze wiedz co jest grane! I o co chodzi? Zbyt to wszystko zawiłe i zamotane jest? Nie szkodzi! Nie szkodzi, nie szkodzi, nie szkodzi! Nie wszystko trzeba rozumieć i kochać od razu! Tak czy siak – na moim blogu będzie różowa choinka, zamiast – sterylnej chujenki!) Madzia nie ma wyjścia. Madzia może tylko dopisywać artykuły, opowiadania, bajki i bzdurni. (Ale się cieszę, że już za chwilę startuję!)
Kings Bay AS
Kings Bay AS To jest strona stacji badawczej na Svalbardzie. Musimy tam dotrzeć. Ponoć mają tam saunę i basen. Ponoć jest ich tam w zimie 30 osób i nic innego nie robią tylko się walą w tym basenie i w tej sałnie. Mamy nadzieje, że i dla nach miejsce się znajdzie. “Badania naukowe” – hehe, też mi niezła ściema. Chodzi o to, żeby się walić z misiami polarnymi, no nie? Haha. No właśnie tak! Dostaliśmy cynk, że najlepsza jajecznica jest z jaj pingwina północnego – będącego oczywiście pod ochroną. Jajka naszczęście tego pingwina nie są pod ochroną. Podobnie jak moje jajka – nie są pod ochroną. Mimo tego chronię je jak tylko mogę! (To znaczy wietrzę i chłodzę! – A wszyscy wiemy, że wietrzy i chłodzi – to się najlepiej na biegunie – no nie?) Tak. Jajka te serwuje się w skorupach bardzo żadkiego żłówia arktycznego. Oczywiście jest on pod ochroną, ale jego skorupa już nie jest. To jest tak samo jak z kłami mamutów które dawno już wyginęły i kłów tych słoni Afrykańskich na safarii. (Był nawet taki serial czeski o szalonej małpie Safarii. Rozpierdalał wszystko w iment. I była taka fajna czeska piosenka na początku tego serialu. Ale i tak nic nie pokona czeskiego hitu – szpital na peryferiach! Te przedziałki lekko zaczesane na bok. Muszę sobie odpierdolić taki fryz!) Czuję kurwa wielką radość beztroskiego publikowania. Aż się sam boję to tu się będzie działo dalej.
take a ticket
madzia słuchaj jest kilka opcji – i trzeba podjąć najwłaściwszą –
słuchaj wszystko sprawdziłem, luz, bluzz… ale i tak trzeba pojąć kila decyzji > no więc… uwaga – faza jest taka, że… że… że… – że… że… że… wszystko się idealnie składa – wszystko, wszystko, wszystko się idealnie składa. tak więc opcja pierwsza jest taka, że przyperdalamy w stronę noregii stopem – no i mamy mega adwenczer – no nie… na granicę polski bym się jeszcze jakoś teleportował w sposob jak najbardziej cywizizowany, a potem na hajłej i… z prądem. druga opcja jest taka, że z KRK odjeżdża autobus do OSLO – 3 razy w tygodniu. i tak. plusy tego są takie że przeskakujemy całą europę. plan jest taki, że w oslo rezerwuję 2 bilety na “śnieśną wyspę longcośtam” – na jakiś tydzień, 2 tygodnie “w przód”. HA! tle, że samoloto odlatuje z Tromso – a to jest prawie północ Norwegii. Tak więc mamy tydzień lub dwa (lepiej oczywiście dwa mieć – no nie) – żeby na lajcie sobie przezwiedzać i przewędrować całą Norwegie. (Zobacz sobie na mapie gdzie jest Oslo – a gdzie jest Tromso – no i gdzie jest ta wyspa Szpicbergen)… Szczęśliwie wybujani po 2 tygodniach po krzakach – docieramy w końcu do Tromso – pakujemy dupy na pokład i londujemy na Szpicbergenia. A tam to już tylko pytamy gdzie jest święty mikołaj jego elfy i fabryka czekolady… Chwilka zakrętki w głównej wiosce i lądujemy w tej “najdalej wysuniętej na północ osadzie” – docieramy tam łódką albo samolotem. Negocjujemy z nimi warunki przezimowania u nich w charakterze turystów – badaczy – pracowników – rezydentów cośtam, cośtam, cośtam… a oni mówią “no to witamy w rodzinie”… i tam jest sauna… a tu pijemy wódę. Zabezpieczenie. W razie czego gdyby robili jakieś kosmiczne problemy to wykonuję telefon do PAPYiMAMY-SMERFA – a on wykożystują już swoje kanały informacyjo zaradcze i… tak i tak bankowo jesteśmy wkręcenie na tą stację polarną. 2 ewentualność na wyspie skarbów jest taka, że wbijamy się na hama – do jednej z tych 2 polskich stacji badawczych… przejmujemy je groźbą, siłą lub prośbą – i tam bazujemy. Przeprowadzając badania, pomiary i obliczenia… ilości proporcji wódki do coca-coli na dnie szklanki. Oto moja melodia. Wzruszyła cię moja historia? Super. Jeśli tak – to pakuj tyłek w troki i przyjeżdżaj do krakowa jakimś sposobem. Rezerwujemy bilet i czekamy na autobus do Oslo. Oto cała historia. Pomyśl spokojnie – nie podejmuj żadnej decyzji od kopa. W domu najlepiej nie mów nic nikomu dopóki nie znikiesz. Spokojnie bez paniki. Zaraz dzwonię do ministra transportu, żeby ci podstawili parowóz pod dom. Hejka.
uniwersytet polarny zaprasza
Placówka na biegunie północnym. Przedmioty obowiązkowe – gry komputerowe, narkotyki, seks, oglądanie zorzy polarnej, rozmyślania o niczym, gonienie zwierząt. Turystyka, zajęcia z WFu, hartowanie ciała i ducha. Radiescezja, parapsychologia, zajęcia ze śpiewu. Budownictwo. Specjalizacja: budowanie iglo. Studia doktorancki – jaki innych robić w chuja. 2. Jak z innych uczynić swoich poddanych. 3. Pranie mózgu – teoria i praktyka. 4. Kontrolowanie mas ludzkich dzięki systemowi szkół i uczelni wyższych. 5. Policja i wojska w służbie białych niedźwiedzi i pingwinów na terenie koła podbiegunowego. 6. Teoria gier karcianych i oszukiwania podczas nich. 7. Zajęcia z jebania gorzały (we współpracy z polską jednostką militarną). 8. Polskie okręty wojenne w rejonie koła podbiegunowego. (Nasz uniwersytet nawiązał bliską wspołpracę z generałem do spraw polskich łodzi podwodnych.) Pływamy sobie na terenie Bałtyku a nawet dalej, łowimy sardynki w puszkach i gramy z Admirałem w kości. 9. Jak od razu z majtka awansować na Admirała, a nawet jego kierownika. Odp. Po pierwsze trzeba opuścić okręt. Po drugie trzeba wyrzucić wszystkich “marynarzy” za burdę. Po trzecie należy udać się w miejsce odosobnienia. Po czwarte należy zabrać ze sobą serię najnowszych periodyków kobieco-kulturalnych. (ciąg… dalszy… nastąpi). 10. Kurs nie zamykania się w przysłowiowych “klamrach”. Idea otwarteo umysłu, będącego zawsze z dala tego co oku widzialne. Szkolenia zaczynają się dopiero na 3 i 4 roku. Byli praktykanci filozofii mają zniżkę. 11. Kurs obsługi działa śniegowego. (Strzelanie do mew.) Zajęcia dla początkujących i średnio zaawansowanych – w starej szopie dziadka. 12. Kurs przypominania sobie starych bajek, jakie słyszeliśmy jako dzieci. 13. Kurs lepienie bałwana. Jak osiągnąć mistrzowski poziom w lepieniu bałwana i czym zastąpić marchewkę podczas robienia nosa bałwanowi. 14. I ostatni punkt: “Ile wody w wannie musi upłynąć, żebyś stwierdził, że a) na wszelkich uczelniach średnich i wyższych pierdolą b) ludzie którzy w to wierzą i cię do tego przekonują są oszustami i chuj im w dupę c) to co robisz w tej chili i to co robiłeś przez całe swoje życie do tej pory, jest niczym więcej jak tylko nikomu nie potrzebnym kłamstwem ;-P d) czas to zmienić e) nie daj się wprowadzać w błąd. ZAPRASZAMY! OKREŚL SIEBIE I SWOJĄ PRZYSZŁOŚĆ. ZACZNIJ STUDIOWAĆ W NOWO OTWARTYM UNIWERSYTECIE ŚNIEGOWYM NA BIEGUNIE. Serdecznie zapraszam i pozdrawiam. Rektor. ps. Chuj ci w dupę!
kryptonim: zorza polarna
Naszą misją. To jest misją moją i Madzi. Oraz całego naszego klubu ewentualnego, jest zaawansowana eksploracja zórz polarnych. Słyszeliśmy więc, że zorze polarne ostatnio zwariowały. Dzieje się tak ponieważ pole magnetyczne ziemi, ostatnio jakoś przesuwa się, zmienia się czy tam coś tam. Ponadto z dość pewnych źródeł dowiedzieliśmy się, że do roku 2040 ma cały lód z bieguna wyparować, to jest stopnieć, to jest zamienić się w wodę. Póki co jest więc ostatni dzwonek na to, żeby zobaczyć pingwina i misia polarnego wesoło ślizgających się na ślizgawce. Potem powiem, może być już krucho. Za wszelką cenę musimy tam dotrzeć, zrobić zdjęcia tych super kolorowych zórz polarnych i nawiązać kontakt z ufo. Ponieważ jednak do dnia upragnionego wyjazdu jeszcze trochę czasu pozostało – czas już teraz rozpocząć BADANIA NAUKOWE na ten temat. Tak więć “zorze polarne“.
hello from poland
Hello from Poland – Cracow
. This message was sent to all working groups from the Arctic-Council.org. Me (25) and my girl-friend Kasia (16), we are heading nort. We want to spend all arctic-night somehow on north pole. We can work for free, we can help anyway we can. If you can help us somehow – please contact me. Have a nice day! – taki właśnie list wystosowałem do http://en.wikipedia.org/wiki/Arctic_Council – do kogośtam. Ciekawe czy coś odpiszą. Wiecie jak to jest jest. Wielkie organizacje. Piękne flagi! A jak przydzie co do czego, to ci kurwa nikt nie chce wrzócić złamanego dolara do kubka na kawę. No cóż. Ale jestem dobrej myśli. Może odpisze jakiś bruno – że ma hatę na biegunie i że jeżeli chcemy u niego trochę posiedzieć, to włala – nie ma sprawy. Sie zobaczy.
wizja tv – lokalna
Gotowa do podboju bieguna? no to tak… trzeba sprawdzić ile tam będzie stopni – sądzę, że może być chłodno – zima – noc polarna ciemno. w takim razie trzeba zabrać golfik. i sfeterek. a może nawet kurteczkę. i kalesonki. masz plecak? spakuj się na “minimum” to znaczy nie bież nic więcej niż to co ci będzie NAPRAWDĘ potrzebne. plecaczek ma być LEKKI JAK PIÓRKO. ja biorę kalesonki, dżinsy, 2 pary skarpetek, buty, majtki, 2 podkoszulki, 2 golfy, sweter i kurteczkę. jescze to przemyślę. notuj sobie ważne rzeczy już teraz żeby nie zapomnieć. pozatym rękawiczki i czapeczkę. i styknie. mam 2 śpiworki – jeden jest na -25 stopni a drugi jest na -15 – ale chyba nie bedziemy spali “na zewnątrz” przy tak niskiej temp – zresztą nic nie wiadomo
hehe (bo jak przygoda to przygoda). generalnie to jedziemy się “zaszyć” gdzieś na sam koniec północy, ale po drodze – może na przecież przyjść do głowy, że będziemy coś zwiedzać… albo chodzić sobie wiesz… natura te sprawy. bankowo nie jedną nockę spędzimy w namiocie – ale jak ci mówię te śpiwory mam naprawdę bardzo cieplutnie – tak więc nie zmarzniemy – na pewno! widzę to tak, że docieramy do miast północnych i w porcie “na stopa” łapiemy jakąś łódkę dalej… “dalej” a jak już będziemy gdzieś dalej… to albo nas wysadzają… albo pyniemy jeszcze “dalej”. w każdym bądź razie “na sam koniec”
. jak już będziemy “prawie na samym końcu” to wysiadamy, rozglądamy się i zaprzyjaźniamy się – następnie… lokujemy się w kulturze i społeczności… szukając sobie wszelkich możliwych – jak naj-atrakcyjnijeszych zajęć. ja na przykład chciałbym polować na wilki. albo pływać rybacką łodzą na dorsze w temperaturze -48. dziewczyna – pomaga w kuchni zazwyczaj, albo barze jakimś… albo pomaga w jakimś sklepie, albo… sprząta cośtam. już tam się jakaś eskimoska stara tobą zajmie
hehe. no a ja będę starał się szaleć po śniegach z eskimosami. a eskimosy to są fajne chłopaki. może nawet coś upolujemy. kiedyś słyszałemm, że w zimie jak eskimos jedzie na polowanie, to robi tak… bierze harpun w łapę i staje nad przeremblą. i tak stoji. i… albo zamarza po tygodniu – albo foka wystawia łeb żeby zobaczyć “co i jak” – i wtegy on ją CYK. …i nie zamarza – tylko przywozi taką fokę do wioski i wszyscy HURRA, HURRA… a największym ponoć przysmakiem jest oko – hmm… ble. ale nie to jest najważniejsze w tym wszystkim. najważniejsze jest to, że… TAM, to już prawie TAM – a jak się jest TAM – to się zyskuje nowe, całkiem smaczne MOŻLIWOŚCI i UMIEJĘTNOŚCI… horyzont zdarzeń się powiększa do… doooo… dooooooo… taaaaaakich rozmiarów – tak więc wcale nie chodzi, kto na co poluje, gdzie i po co… Ja1 15:24:14 bo tak naprawdę, zaczynamy się zajmować, zupełnie innym wymiarem tego wszystkiego i to całkiem na poważnie – e e e nie nie nie. tak, tak, tak – świeże powietrze – kryształ, mrozik w gardełku i jesteś mentos cool ice. a teraz inna wizja TV. jak wiemy – północ jest “atrakcyjna jak chuj” dla wszelkiego rodzaju ludzi którzy chcą “zdobyć PÓŁNOC”. to coś jak HIMALAJĘ I MONT EVEREST. słyszałem o kolesiach co se na etacie siedzą po mont everestem i sa przewodnikami dla turystów. i wiesz turyści – “ja pierdole, ale czad” – a oni tam na legalu siedzą, na etacie od latu już… i pierdolą, jarają jointy i kroją kasę… ja na północy chciałbym się po pierwsze podłączać pod takie wycieczki… jak już zdobędziesz doświadczenie i wiedzę… to jesteś “tym kto oprowadza innych” – wiesz. tak więc siedzisz sobie gdzieś – a tu przyjeżdża statek. wysiadają weseli podnieceni TURYŚCI i pierdolą coś, że jest SUPER że ja… a ty mówisz ŻE IM POKAŻESZ JETI. i płyniesz z nimi dalej… oni sie cieszą, że cię widzą i wice wersa – razem balujecie – wiesz – jedna dłuuuga impreza pod biegunem. a im większa noc polarna – tym większy hardcore – tym więcej śmiałków – tym lepsze imprezy – tym lepsza zabawa. Tak to widzę bajbe. Pomijam już taki fakt, że nas ufo może w każdej chwili zabrać na przejażdżkę – wiesz. Tak więc pakuj lekki plecak! no i jeszcze jedno, apropo “wizji lokalnej” – jak mówilem – nawet w zimie – mogą się w okolicach pojawiać grupy “śmiałków” którzy będą chcieli zdobyć biegun, albo cośtam. A my oczywiście możemy starać się do nich podłączać. Bo jak tam już jesteś to nie ma to tamto, tylko jak JESTEŚ to jesteś i jak czegoś CZCESZ – to chcesz. Tak więc jeśli chcesz, to idzisz… i nikt się z tobą nie kłóci o nic i nie dyskutuje z tobą, tak jak w kolejce do sklepu… kto tu był pierwszy, no nie i… Bo ja tu stałem przed Panią. Siedzisz w dupie ciemnej jak smok – jesteś rezydentem jednej z najpiękniejszej i najbardziej hardkorowej miejscówki na ziemi. Siedzisz w knajpie walisz browara – od niechcenia chodzisz sobie na wyprawy z kolesiami, którzy ci tego browara wczoraj stawiali. Aż w końcu stajesz się YETI – wielka stopa. To jest ta cała legenda i tajemnica Yetti
z dalekiej północy. Tak więc Madzia będzie królową śniegu – haha. Ale wizja. A ja upoluję największego wieloryba, to jest nie upoluje tylko oswoje go i bedę na nim jezdził. To jest pływał… pływał w jego brzuchu
.
akcja: promocja wycieczek na biegun
No i trochę maili leci, trochę jeszcze później i jutro. Media się o nas dowiedzą, będziemy sławni. ;D Jeszcze tylko trochę. I nie pisz mi, żeś stary buc. Bo jeszcze Ci daleko. A co do cycków, to ja chętnie ale daj mi najpierw na operację powiększenia biustu. ;D Bo tak to nie da rady. Hehehe. Taaa… Promocja bieguna. To jest koła podbiegunowego. Dla mnie bomba. ;D
powiedz wszystkim
lista super-mediów: (które muszę dowiedzieć się o tej stronie) 1. dziennik polski 2. gazeta wyborcza 3. radia – kraków, rmf, 1, 2, 3 (inne radia – zrób listę) 4. portale internetowe: interia, onet 5. inne gazety – podróżnicze (globtroter) 6. pani domu, gala, majsterkowicz (hehe) 7. ckm, playboy 8. twój weekend hehe 9. hyperreal 10. portal gazeta.pl (wydawnictwo agora) 11. tvn, tvn turbo 12. ksiądz rydzyk i radio maryja 13. tvp 1, tvp 2, telewizja regionalna 14. policja, straż pożarna, pogotowie 15. fundacje – jakie? (fundacja na rzecz wspierania turystyki) 16. centra buddyjskie i religijne krysznowcy, buddyści… :-p 17. fora i portale o tematyce turystycznej > Kicia. Ja to chuj. Jestem starym bucem. 25. ALe tym masz 16 lat. I cały trik polega na tym, żę to właśnie ty jesteś gwiazdą naszej wycieczki. Wiesz… jak oni będą patrzeć na tego bloga, to będą myśleć sobie? Co? Koleś 25 wyciągnął laskę 16 na biegun północny? Ale akcja. Niemożliwe normalnie. Hehehe. I właśnie to jest haczyk – przyciągający uwagę do tego bloga. Prosta sprawa. Druga prosta sprawa jest taka. Nie wiem czy widziałaś serwis o gotowaniu: www.kuchareczka.com > Jak ci mówiłem – laska jakaś wystawia cycki na warzywa i reklamuje “zdrowe gotowanie”. Wyobraź sobie, że ty w taki właśnie sposób reklamujesz “biegun północny”. Rozumiesz o co mi chodzi. Tematyka turystyczna + trochę seksu = PROMOCJA BIEGUNA PÓŁNOCNEGO.
DD Wyobraźnia nie zna granic. I sprawa jest taka, że teraz możemy wszystko. Możemy 1) sprzedawać książki o biegunie północnym – tak jak tamta panna z www.kuchareczka.com – sprzedaje swoje FOTO – PRZEPISY KUCHENNE. 2) MOżemy – pracować jako przewodnicy POLSKICH WYCIECZEK PO SZPICBERGENIE. MOżemy założyć “POLSKIE CENTRUM PROMOCJI BIEGUNA PÓŁNOCNEGO” albo “POLSKIE CENTRUM PROMOCJI SZPICBERGENU”. Albo “KLUB PRZYJACIÓŁ KOŁA POLARNEGO”.
Coś w tym stylu. Możemy zacząć namawiać młodych ludzi, którzy nie mają co robić ze swoim życie… żeby uciekali ze szkoły… do “krainy elfów i świętego mikołaja” – na biegun północny. Wiesz. Możnemy stworzyć dla takich “uciekinerów” osiedle normalnie “pod biergunem”. Osiedle lodowych-hipisów na szpicbergenie.
Naprawdę możemy zrobić, tyle ze ja pierdole. Jedyne co musisz robić – to pokazać swoje cycki w internecie
(Oczywiście żartuję!!! – PAMIĘTAJ!!!!;) Ale czego się nie robi dla zdobycia popularności. Zwłaszcza – że za chwilę umieścimy w internecie adres naszego wspólnego KONTA BANKOWEGO z prośbą skierowaną do ludzi “dobrej woli” o “dofinansowanie” naszej wycieczki… “co łaska” i tak dalej. Mam nadzieje, ze rozumiesz o co chodzi. Właśnie – jak nie masz konta – to musisz szybko założyć. Może jeszcze przed wyjazdem. Nigdy bowiem nie wiadomo co się może przydać. I kiedy.
na północ
No to ja teraz się poprodukuje ;D. Pytanie Kuby: “Madziu – co czujesz, opuszczając szkołę i swój dom rodzinny w tak ‘młodym wieku’ – można tak powiedzieć?” Co czuję. Czuję zajebistą radość. Bo teraz nie będzie się liczyło nic, oprócz mroźnego wiatru we włosach, oprócz nas dwojga i będziemy mogli sobie pływać na krach mając cały świat w głębokim poważaniu. ;D Przyszedł Kubuś nasz czas-teraz zamiast gapić się na innych, inni się pogapią na nas. Teraz ja się Ciebie o coś spytam, a może raczej poproszę, żebyś napisał: “Co wg. Ciebie najważniejszą rzeczą powinno być w naszej wyprawie. No i mam nadzieję, że napiszesz o czymś mniej przyziemnym, niż np. o wygodnym transporcie, bla bla bla bla. ;D Mam nadzieję, że wiesz co mam na myśli. Bo trochę zawiłe to jest, ale pewnie wiesz.” Norwegia… Misie polarne, foki, renifery i inne pierdoły. A pośrodku teg my. Fajnie jest być szalonym. ;D A jak dobrze pójdzie, to może napiszę książkę. Albo jakiś śmieszny poemacik, hehe. Będziemy sławni i git.
moja zajawka
Cześć. Kręci mnie ten pomysł dotarcia i życia na biegunie jak nie wiem. Całe lato planowałem, to, że zimę spędzę w ciepłych krajach, ale ponieważ nie chce mi się iść do urzędu i wyrobić sobie paszportu – zdecydowałem się pojechać na biegun północny. Zdecydowałem różnież, że wezmę ze sobą niejaką Madzie16. Madzia16 mieszka gdzieś pod warszawa, a poznaliśmy się na czacie na forum dla narkomanów (#hyperreal). Szczególnie kręci mnie to, że Madzia ma dopierdo 16 lat i że będzie musiała opuścić szkołę i rodzinę (na jakiś czas przynajmniej). No cóż. Przynajmniej będzie sławna i przynajmniej zostanie Eskimosem, a jak wiemy “zostać Eskimosem”, to jest “nieuświadomione marzenie” większości polskich dziewczyn. Chcemy dać znać o tym blogu, jak największej ilości ludzi – żeby mogli sobie oni śledzić nasze przygody… i żebyśmy nie czuli, że jesteśmy “sami” w tych przygodach – to jest chodzi o to, żebyśmy czuli, że “duchem” jesteście z nami, nawet w momencie w którym nasz statek będzie szedł na dno – gdzieś, wśród ciemnej arktycznej nocy, gdzieś na lodowantym Morzu Arktycznym.
Ponoć w 2012 i tak ma wielka kometa rozwalić całą ziemię, tak więc póki jeszcze do tego nie doszło… czas zabawić się na biegunie, wśród tych eksplodujących zórz polarnych. Tak? Tak! (Ja jestem szalony i piszę bez zastanowienia to co mi ślina na język przyniesie, tak więc tym bardziej powinno to uczynić tego bloga, jeszcze bardziej interesującym! Zapraszm do regularnego czytania tego co tutaj będziemy wypisywać. To jest ja Kuba25 i Madzia16. Aby uczynić tego bloga, jeszcze bardziej ciekawym – będziemy sobie tutaj razem z Madzią zadawać pytania… i odpowiadać sobie na nie. Generalnie to będziemy tutaj prowadzić sobie dialog. Po prostu “razem napiszemy tą książkę”. Tak więc oto moje pierwsze pytanie – “Madziu – co czujesz, opuszczając szkołę i swój dom rodzinny w tak ‘młodym wieku’ – można tak powiedzieć?” Bardzo cię proszę, czy mogłabyś na łamach tego bloga – odpowiedzieć na to pytanie. (Ach i nie zapominaj oczywiście, że cała polska uważnie śledzić zaczyna właśnie, każde – nawet najdrobniejsze twoje słowo!) Po prostu pisz co myślisz. (Zapowiada się niezła zabawa, nie sądzisz!) Hehe.
list do madzi
Jest północ. A tam są ludzie północy. Przedstawie ci “cel”. Ponoć autralia i noregia to są 2 najlepsze kraje do życia. Po pierwsze ludzie tam są ponoć najfajniejsi, po drugie służba socjalna jest zajebista i tak dalej. No i ponoć jest bardzo ładna. Jak już będziemy na północy – to możemy starać się “brać stopa” łódką… to jest łódkami. Tak więc wiesz – nie jesteśmy ograniczeni tylko tą wyspą. Sekret ludzi północy. Słuchaj. Jak jest “zimno” i jak jest “czyste” powietrze – to ludzie mają “w chuj energii” którą można wrzucąć w “eksploracje wszechświata”. Tak więc mam nadzieje, że sobie “polatamy”. Pozatym nie wiem czy wiesz, ale elfy i świętym mikołaj team – mają siedzibę poza kołem polarnym, tak więc może bedziemy dla niego pracowali. Dla świętego mikołaja. Na przykład może będziemy w jego saniach latali i rowozili dzieciom z całego świata prezenty. Na kole podbiegunowym są wyjebane w kosmos zorze polarne, a w ostatnich latach “zorze polarne” w sumie zwariowały – wiesz, bo cała ziemia wchodzi w “super promieniowanie kosmiczne”. Klimat w tamtej części ziemi (gdzie jedziemy) będzie się ocieplał coraz bardziej – słyszałaś, że lodowiec topnieje. W roku 2030 ponoć już cały lodowiec północny i południowy ma stopnieć. Może nawet przyleci po nas UFO i “polecimy dalej”. WIesz. Nie ma granic
. Wszelkie granice wyznaczają tylko nasze umysły hehe. Wiesz jak jest. Pomyśl o tym jak o największej przygodzie twojego życia. Przygoda ta zaczyna się właśnie. Mamy 2 opcje. Zawsze mamy tylko 2 opcjie. Albo możemy zostać w domach. Iść do szkoły. Kupić sobie ubezpieczenie 2 filar i czekać w tej wsi pod warszawą na “koniec świata”, albo możemy wyjść na przeciw przygodzi. Wyjść na przeciw wielkiemu wyzwaniu. “Wielkiej przygodzi”, “wielkiemu wyzwaniu”. Biec prosto i jak najszybciej się tylko da – ku samej wielkiej i zimnej dupie “lodowatego diabła”. Tam możemy poszukać innych “śmiałków” – “ludzi lodu” i z nimi dalej “na pierdalać”. Pływać po Ocenaie Arktycznym – wdychać to powietrze – gadać z wielorybami i fokami… wszystko. Wszystko, wszystko, wszystko. Najdalsza przygoda – zaczyna się od pierwszego kroku – największa podróż od pierwszego małego kroku. Od zatrzaśnięcia za sobą drzwi. Nic nas nie ogranicza. NIc. Trzeba “zarzućić kotwicę umysłu” gdzieś, daleko, daleko, daleko… i skoncentrować się na “realizacji dościa”. Ja zarzucam kotwicę na krańcu wrzechświata. A ty – ziemska kobieto będziesz mi towarzyszyć
(żeby mi się nie nudziło). Razem ze mną staniesz na szczycie czegoś co jest tak wielkie, że nie ma szczytu… bo nie wiadomo z której strony na to popatrzeć. Poznamy istoty z innych układów energetycznych. Poznamy istoty z innych cywilizacji. Nasz wędrówka w naszych “ziemskich cielesnych ciałach” na tej planecie Ziemia – to dopierdo początek wielkiej wędrówki > StarTrack – “na gwiezdnym szlaku”. Wio! Do przodu! Koko dżambo i do przodu!!!
Dawaj~! ;p
zajawka i gadu gadu
Jest taka sprawa. Mam natchnienie. Będziemy jak Boney i Klajd? Kto? (Nie ważne!) Mam plan! Mam wizję! – Szkoda czasu! Szkoda każdej chwili! Startujemy! 1. Pakuj plecaczek – przyjeżdżam po ciebie i jedziemy stopem na Nordcapp – sprawdź sobie gdzie to jest. 2. Po drodze będziesz udawać wielką artystkę… która maluje obrazy – albo pisze pamiętnik. Opublikujemy go poźniej w internecie. 3. Na miejscu zobaczymy jak sprawa się rozwinie, może poszukamy jakieś pracy, a może po prostu będziemy siedzieć w barze i walić browary… z jakimiś innymi nowymi ludźmi których poznamy. 4. Osateczny cel wycieczki to ta polska stacja badawcza na tej wyspie nad norwegią. Jak już tam dotrzemy – to wbijamy się do nich… i siedziemy… zresztą jest tyle opcji, że się w pale nawet nie mieści. 5. Tyle. Mam 2 ciepłe śpiwory jak coś. Kuchenki gazowej nie biorę – będziemy jeść batoniki Kit-Kat. Oto cały plan. Stopa się idealnie łapie jak jedzie chłopak z dziewczyną. Zawsze to wiesz… jesteśmy parą… wakacje… przygoda… chłopak z dziewczyną jaką na wycieczkę. Plan idelany. A teraz kilka głupich pytań… jeszcze nie jezdziłaś stopem co? Pare razy sie zdarzyło, ale nie w dłuższe trasy. okey, hehe, plan jest dobry, no nie wiem – trochę szlajania dupy, ale koniec końców – cel jest okey, widzisz… (nom.?) podoba mi się to jakie proste może być zmieniane życia, cyk – i wszystko się zmienia, (no…), to co jedziemy? 7 dni. (no jasne) za tydzień wpadam po ciebie (jak myślisz bedzie problem z tym, że pies mi zeżarł paszport.?) ale jak przyjade po ciebie – a coś zaczniesz wymyślać… nie potrzebny ci jest paszport (no jasne, że nie) norwegia jest w uni (to spoko) 24 sierpnia, 7 dni, 31 sierpnia jestem po ciebie i idziemy na stopa, mam namiot 2 osobowy – wezmę dla ciebie śpiwór, (ok), i na lajcie sobie pykamy… wesoło się rozglądając, kasa ci nie jest potrzebna bo ja trochę mam jak coś (ok) po drodze cafe internet jak coś – do kontaktu ze starymi i znajomymi, będę miał komórkę tak więc jak coś to nawet dzwonić możemyu, mówie ci takie przygody są “zajebiste!”, po prostu ograzm w toku – najlepsze co można w życiu robić to jeżdzić stopem – ale też fajnie jest siedzieć na dupie… jak już się gdzieś dojedzie (heh), wiesz tylko tyle – złego ci się nic nie może stać, z głodu nie umrzesz… tylko zapiąć pasy i w drogę… no to jesteśmy ustawieni
(no i super)
HAHA!!,
, czad, wszystkie granice znikają, taka wolność, że ja pierdole,
, czas odpalić silniki, nie byłaś w norwegi, no nie? (nie) zajebiście tam jest… ja… normalnie takie widoki… przez cały kraj biegnie jedna wąska prosta dróżka, jeździ nią bądź ile turystów w takich “samochodach turystycznych”, w holere niemców = ja w norwegi bylem 2 lata lemu, albo;… jakoś tak… (zapieprzyłem staremu sejczento
)_+) (fajnie, hehe), i za 60 euro – bo tyle miałem… zrobiłem 12000 km, bylem w szwajcarii we francji nad oceanem… a jak wracałem, to na autostradzie na wysokości HAMBURGA… tak sobie myślę… kurwa… norwegia… jak nie teraz to kiedy? i cyk skręciłem “w góre mapy”, a potem jechałem i jechałem… bleeee….. 12000 to jest mega dużo, lepszy jest auto stop (noo) machasz ręką… ktoś cię bierze i fru, raz ty mowisz… sory idę spać… raz… kierowca ci mówi… sory ide spać… to jest mów do mnie bo za chwilę wpadniemy do rowu, ostatnio jezdziłem stopem sam – trochę to było smutne, w zeszłe wakacje – 2 x po 3 tygodnie, ale na 2 wyjazd to “dla fazy” wybrałem się bez pieniędzy i bez plecaka
, i troche przesadziłem tak sobie myślę (niezle, heh) już teraz bym tak raczej nie zrobił – plecak, namocik, śpiworek – “na turystę”, a teraz jak jedziemy w 2 osoby… to max czad, dobra… zrobię coś innego teraz… hmm… (dobranoc) hej – pamiętaj
, hurra, wio, na północ!