madzia słuchaj jest kilka opcji – i trzeba podjąć najwłaściwszą –
słuchaj wszystko sprawdziłem, luz, bluzz… ale i tak trzeba pojąć kila decyzji > no więc… uwaga – faza jest taka, że… że… że… – że… że… że… wszystko się idealnie składa – wszystko, wszystko, wszystko się idealnie składa. tak więc opcja pierwsza jest taka, że przyperdalamy w stronę noregii stopem – no i mamy mega adwenczer – no nie… na granicę polski bym się jeszcze jakoś teleportował w sposob jak najbardziej cywizizowany, a potem na hajłej i… z prądem. druga opcja jest taka, że z KRK odjeżdża autobus do OSLO – 3 razy w tygodniu. i tak. plusy tego są takie że przeskakujemy całą europę. plan jest taki, że w oslo rezerwuję 2 bilety na “śnieśną wyspę longcośtam” – na jakiś tydzień, 2 tygodnie “w przód”. HA! tle, że samoloto odlatuje z Tromso – a to jest prawie północ Norwegii. Tak więc mamy tydzień lub dwa (lepiej oczywiście dwa mieć – no nie) – żeby na lajcie sobie przezwiedzać i przewędrować całą Norwegie. (Zobacz sobie na mapie gdzie jest Oslo – a gdzie jest Tromso – no i gdzie jest ta wyspa Szpicbergen)… Szczęśliwie wybujani po 2 tygodniach po krzakach – docieramy w końcu do Tromso – pakujemy dupy na pokład i londujemy na Szpicbergenia. A tam to już tylko pytamy gdzie jest święty mikołaj jego elfy i fabryka czekolady… Chwilka zakrętki w głównej wiosce i lądujemy w tej “najdalej wysuniętej na północ osadzie” – docieramy tam łódką albo samolotem. Negocjujemy z nimi warunki przezimowania u nich w charakterze turystów – badaczy – pracowników – rezydentów cośtam, cośtam, cośtam… a oni mówią “no to witamy w rodzinie”… i tam jest sauna… a tu pijemy wódę. Zabezpieczenie. W razie czego gdyby robili jakieś kosmiczne problemy to wykonuję telefon do PAPYiMAMY-SMERFA – a on wykożystują już swoje kanały informacyjo zaradcze i… tak i tak bankowo jesteśmy wkręcenie na tą stację polarną. 2 ewentualność na wyspie skarbów jest taka, że wbijamy się na hama – do jednej z tych 2 polskich stacji badawczych… przejmujemy je groźbą, siłą lub prośbą – i tam bazujemy. Przeprowadzając badania, pomiary i obliczenia… ilości proporcji wódki do coca-coli na dnie szklanki. Oto moja melodia. Wzruszyła cię moja historia? Super. Jeśli tak – to pakuj tyłek w troki i przyjeżdżaj do krakowa jakimś sposobem. Rezerwujemy bilet i czekamy na autobus do Oslo. Oto cała historia. Pomyśl spokojnie – nie podejmuj żadnej decyzji od kopa. W domu najlepiej nie mów nic nikomu dopóki nie znikiesz. Spokojnie bez paniki. Zaraz dzwonię do ministra transportu, żeby ci podstawili parowóz pod dom. Hejka.
2007 wiking-connect
wypierdalamy na bieguntake a ticket
Żadnych komentarzy. »
Twój komentarz
HTML-Tags:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <pre> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>