2007 wiking-connect
wypierdalamy na biegunArchiwum dla wrzesień, 2007
Takie są domki… w ogóle tam nic nie ma. A teraz co zrobię? Idę do lombi opierdolić kila rzeczy i dalej w traskę. Miesiąc po europie – apotem może do Legi Cudzoziem. A może do domu. A może jeszcze gdzieś indziej. A może jeszcze, jeszcze gdzieś indziej. A mozesz… jeszcze gdzieś indziej. Skoro wiesz już że nic nie wiesz/// to wszystko cię pięknie zaczyna jebać!
oj kuba, kuba
Jo. Motherfuckres. Ej kurwa. Tam w chuj na północy nic nie ma. Kurwa, taki wypizdek, że ja pierdole. Zdam krótką relacją. W autobusie poznałem zajebistego wikinga. To koniec opowieście o “po drodze”. W oslo przywitałem się z jakimiś voodoo hindusami. Panienka z okienka powiedziała, że najlepiej jest podpycić samolotem. No to pojechałem na lotnisko. Ale się kurwa fajnie lata. Ale chuj – autobusy i pociągi są i tak lepsze. Samoloty są dla pedałów. Doleciałem na miejsce. Wysiadam. Pytami się dziada pod autokarem – przepraszam daleko do miasta. A on: to jest koniec świata – nigdy tam nie dotrzesz. A jamu… dobra – no to idę na piechotę. I poszedłem. Idę jakąś niedojebaną drogą… mijam jakieś opuszczone fabryki. Dochdozę do tak chujowego kurwa miasteczke, ze ja pierdolę – nie wiadomo gdzie tu sklep, gdzie dom. Ale ogólnie fajnie. No to idę dalej se myślę. Cały dzień zapierdalam po prostej. Wchodzę na wielką górę – odbijam się od 2 wielkich anten i zaczyma, wracać. Po drodze śpię na saniach. Proszę rybaków, żeby po mnie podbili ale olewają mnie. Rano wstaję idę na lotniksko. Czekam 6 godzin – przylatuje samolot. Wracam do Osla – z Oslo autobus z lotniska na dworzec Autobus. Tam bilet do… nie Sztokcholmu – tylko na dole… Kopenhagi. Z kopenhagi do Berlina z Berlina do Szczecina ze Szczecina (na gapę) do Krakowa. W sumie fajnie. Ps. Wlazłem na góre – stanąłem se koło tych wielkich Anten – co szukają tam chuj wi czego w kosmosie – i poczułem się taki mały i taki samotny… że musiałem wracać. Pomyślałem sobie – ale ja jestem popierdolony – gdzie ja tak latam? Przecież tu jest mój dom! Moja rodzinia… Hehe. I dostałem napęd powrotny. A teraz jestem spowrotem w KRK i znowu mi się chce żygać.
“I can’t live with you and in the same time – I can’t live without you!”
Psychodeliczna Madzia
A teraz trochę o Madzi. Jest sobie taki kanał #hyperreal. I tam siedzą sobie kolesie. Siedzą sobie kolesie i pierdolą. Średnia wielku to max 22 lata. I wbija tam jedna dupa. Zapodaje sobie ksywkę psychodeliczna_madzia – no to wszystkim stają kutasy. Mi też. Gadka szmatka – dzień za dniem… madzia ma przyjechać… mamy jechać razem. Okazuje się, że psychodeliczna_madzia TO JAKIŚ KOLEŚ KURWA Z HOLLANDI. Co dużo jara i jest chujem i wszystkich robi w buca. JEBANA KURWA! Chuj tam ze mną, ale on tam siedzi dzień w dzień i nabiera chłopaków. JEBANA KURWA! CHUJ MU W DUPĘ! No i mi – bo się dałem nabrać. A jak to się okazało – dzwonie, do niej i dzwonie – w końcu odbiera ON i mówi, ze dodzwoniłem się do HOLLANDI… i żebym nie dzwonił. Jebany Pedał. CHuj już z tym, że pedał – ale robi w chuja chłopaków. Ale jak subtelnie. Nie że wchodzi na kanał LOLA16 i mówie – wal mnie w dupę jestem twoja. Tylko… koleś “pełen wirtual” – NORMALNIE MISTRZ. Morał kurwa z tego płynie taki, ze “ziema jest płaska”!
Plany na przyszłość
Wracam ze szpicbergenu – dzwonię do starej. Mamo! DAWAJ KASE! A stara = dlaczego przychodzisz do “mojego domu i go demolujesz!”. I standardowe napierdalanie się na miecze no nie. Czaisz baze? No i gitek. Dawaj kasę mówie, bo muszę teraz kupić sobie taki miesięczny bilet na EUROLINE – i po europie będę sobie zadupcał autobusem i kradł batony na stacjach banzynowych – i chuj w dupę całemu światu no nie… ale tego ostatniego jej nie powiedziałem. “W końcu to nie diabeł – tylko moja mama!” (czy napewno?) Hehe. A ona do mnie strzela i mnie dołuje… “żeby tylko zdołować, żeby tylko przyciągnąć do ziemi”. “Nie będzie tak, że ty sobie bujasz w obłokach… a ja jestem na każde twoje życzenie”! “Nie będzie tak, że za każdym razem spełniam twoją prośbą – jak tylko do mnie dzwonisz”. Mówi. Hehe. Nieźle sobie wymyśliła. “Jak do pieseczka!” “Nie będzie tak, ze za każdym razem pieseczek dostanie kosteczke jak podskoczy… tylko co drugi raz… i mi wymyśla jakieś warunki!” Piszę wam to wszystko żebyście wiedzieli… co i jak. (Sami sobie oceniajcie… co i jak… I jebie mnie to co tam ten wasz popierdolony umysł sobie WYKNUJE – na podstawie tego co tutaj przeczyta!) Ja teraz po porstu sobie cośtam piszę.
Nie będziesz wypisywał BZDUR
Ja tu tyram… a ty sobie latasz po świecie i wypisujesz bzdury. A tam chuj z tym wszystkim jak o tym myślę. O matce trzeba zapomnieć i to dawno. i BYć samodzielnym tak? No tak! Oczywiscie! Nie ma łatwej kasy w piekle. Dupy trzeba dawać kurwa! Za dolara, za dolara! A potem MIEć! MIEĆ! MIEĆ! i walić konia, walić konia… heheh coś tu trzeba robic no nie. Kurwa… bo bez tego tak nudno. A pisać. Nie każdy umie… nie każdy czuje potrzebe. (Czy to wszystko ma kurwa sens?) Ktoś mi powie: oj kuba, kuba – JA PIREDOLE!!!! KURWAAAAAA!!! TYLKO NIE TO KURRRWAAAAA!!! Nie ma żadnego “oj kuba, kuba”. Kill, zabijać, gwałcić, ciąć, plądrować, palić… tylko żeby nie było “oj kuba, kuba”. KURWA MAĆ! NIGDY KURWA WIĘCEJ!!! DO CHUJA CIĘŻKIEGO! ZROZUMIANO KURWA ;-p No to dobrze! Heehehe. Każdy się jakoś bawi no nie. Tak więc każdy się musi jakoś bawić dalej.
Każdy się jakoś bawi. Każdy się jakoś musi bawić dalej… a ty chuju… możesz mi już skoczyć. Zawsze jest tylko jeden i ten moment… moment w którym alboj a jestem mocnijeszy OD CIEBIE i to JA CI WCISKAM KIT! Albo moment w którym ty jesteś silnijeszy ode mnie i to JA SIĘ TOBIE MUSZĘ TLUMACZYĆ. Burdna jebana gra! Wykorzystywanie PRAWA DŻUNGLI… ŚWIĘTEGO PRAWA DŻUNGLI… że ten kto jest bardziej głodny ma większy power w danej chwili. I chodzą później takie CHUDE KURWY i ŻĄDZĄ – NO NIE. A śmieszne i rubaszne krasnoludy, się tylko wkurwiaja… a CHUDE KURWA… się cieszą, że są lepsze… bo i tak są lepsze. JEBAĆ CHUDE KURWY!
Eeee… cośtam… pamiętaj o tym, ze ja też jesem chudą kurwa… no może nie do końca chudą, ale chudą. Życie jest chujowe i brutalne… E tam… w szystko w zależności co o tym myślisz. TO jest życie takie jest o czym w danej chwili myślisz: “JAKIM MNIE WIDZISZ – TAKIEGO MNIE MASZ” – i to włąśnie w tym wszystkim chodzi… “JAKIE SPOŁECZEŃSTWO TAKI CESARZ!”. Dlaczego naród się śmieje???… a Król chodzi smutny??? A co ma kurwa robić? “Bycie wariatem zobowiązuje!” Co tam ten Kaczyński mówi z Bilbordu…? “Zasady zobowiązują.” Haha. O ja pierdole. W takim razie ja bardzo przepraszam. Bardzo! Bardzo, bardzo przepraszam. To może ja zapomnę o swoim talenie do pisania pierdół i skoncentruje się na kopaniu ziemniaków.
To nie ja jestem dla was – tylko wy jesteście dla mnie!
Macie mnie karmić, ubierać, kochać, pocieszać, lubić, szanować… zostawić w świętym spokoju, a nie kurwa cały czas COŚ RADZIĆ! Czały kurwa czas PORÓWNYWAĆ SIEBIE DO MNIE! (Sami kurwa jebani doradcy!) Wejdźmy na wielką górę, pociągnijmy sobie trochę tlen i kto będzie wtedy żądził? Wystawmy nasze dupy na SŁOŃCE i kto będzie żądził??? NO kto? Ten komu słońce bardziej dupę przypali. Tak więc nie BABUSIA, albo MAMUSIA ma rację, tylko NAJWIĘSZY POTWÓR TAK? Największy potwór, który najwęciej COCA-COLI wypił… tak? Koka-kola zakwasza od wewnatrz! Powoduje, że nie możesz usiedzieć w miejscu… wszystko to ściema. Wszystko to oszutwo! Ale co mam powiedzieć? I co mam zrobić? Sam piję Coca-Colę? Co mam powiedzieć? Zrobić tak jak mój szalony kolega? Co to on powiedział? (Już nieraz go zamykali w szpitalu dla obłakanych… a JA
)) a mnie nie
)) Bo ja jestem NORMALNY!)
Ja tylko jestem szalonym pisarzem. Co to on powiedział? Że musi sobie kupić KAŁASZNIKOWY… i co – zamknąć się w bloku i się ostrzeliwywać? Hehehehe. Też dałbym mi zastrzyk uspakający – długofalowo = że się tak wyraże. Teżbym puszczał na ulice babilonu gaz… żeby się małpy nie pozabijały same… a i tak się pozabijają… i TŁUC BĘDZIECIE ŁBAMI O ASFALT. Hehehe. (Oj kurde, kurde… ja to przynajmniej mam zabawaę w wypisywanie bzdur!)
MAMA MI ODMÓWIŁĄ DOLARA: Mimo że sama jezdzi porsze… stawia mnie na równi ze innymi. “Idź sobie do pracy!” “Zarób sobie!” A GDZIE JA KURWA MOGĘ IŚĆ SOBIE DO PRACY??? NO GDZIE??? Jakiego CHUJA może udawać i symólować BÓG – KOGUT? Czyli osobnik który nie może UDAWAĆ NIKOGO! Musi być SOBĄ! Co ja mam kurwa ze sobą zrobić? PRacować w piekarni i dosywpywać TRUCIZNĘ do CHLEBA – a potem patrzeć się jak społeczeństwo WPIERDALA TEN CHLEB I CHODZI ZAMULONE??? A ja ciągnę KOKS i ŁOŁ jestem DE BEŚCIAK. Hehe. Tak! Na tym to wszystko polega! “WSZYSCY BIORĄ! A TY???” – oto mówi bilbord do mózgów przechodzniów przejeżdżających kurwa autobusem. JA KURWA NIE BIORĘ I NIGDY NIE WEZMĘ… GDZIE JEST MOJA FANTA? GDZIE JEST MOJA CZEKOLADA??? Choźbyś mi prawdę mówił najszczerszą – ja i tak za ostatniego chuja i kłamcę cię będę uważał! Bo takie są zasady mojej religii. Nie będę do nikogo strzelał! Nie jestem pojebem. Wolę chodzić z oczami wbitymi w asfalt. Wiem, że nic kurwa nie wiem i chuj w dupę tym co coś wiedzą… ale się czają. Przyjdzie czas że zapłacą komu trzeba. A uczciwe duszę będą miały lepiej. Bo duchy wszechsprawiedliwe tylko krążą i wszystko wiedzą. I wszystko mówią temu komu trzeba.
Hehehe. JASNA STRONA MOCY! JASNA STRONA MOCY! JASNA STRONA MOCY! Żadnych brudnych gierek! Żadnych! Żadnych brudnych kierek o PIENIĄDZA! ILE CI ZAPŁACIĆ BY ZOBACZYĆ JAK SIĘ SZMACISZ – powiedział mi to najmądżejszy koleś jakiego widziałem do tej pory. I chuj mu w dupę ;-p DUżo palił. Hehe. God Bless You! (A mi powiedział – jesteś taki dobry, że cię niepoznałem… no właśnie – czy to dobrze? czy to źle?) TO DOBRZE KURWA! Ten kto trzeba to widzi. Zamieniam jakiegoś POPIERDOLONEG KAŁASZNIKOWA! Na batonika ukradzionego z CPNu. Wiem że to nieładnie… ALE KURWA NIE MOŻNA PÓJŚĆ DO KICIA ZA ORZESZKA heheheh! A nic innego nie przeskrobię! BOWIEM NIE JESTEM POPIERDOLONY!
Po co ja to piszę? Oj kuba, kuba – ktoś powie… lecz niech się udławi!